Wybaczcie mi przerwę, ale w dniu wczorajszym nie miałem zbyt wiele do opowiedzenia za to dziś opowiem o czymś, co mnie rozczarowało, a potem co mnie zaskoczyło(pozytywnie oczywiście) Dzisiaj zadowolony faktem, że weekend juz blisko, a wraz z nim inauguracyjny wyjazd do Mezimesti, sprawdziłem, czy jest możliwość pojechania z Adsprachu do Trutnova, by tam pojechać do Sędzisławia i stamtąd wrócić do Wałbrzycha, jednak, o dziwo, nie mogłem znaleźć tych połączeń. Postanowiłem sprawdzić co jest grane w plakatowym rozkładzie jazdy. Dni w jakie kursuje zasmucił mnie mocno:
Niestety pierwszy pociąg do Adsprachu pojedzie dopiero za około 2 miesiące :(
Moje weekendowe plany szlag trafił. Pozostaje mi jedynie wycieczka do Mezimesti linią nr. 15
W dniu dzisiejszym w autobusie kierowca skanował nasze ID(badże), co ma zastąpić tradycyjną listę. Ciekawi mnie jaki będzie mieć to wpływ na funkcjonowanie linii, i czy jest określony wzor postępowania w przypadku zapomnienia badża. Okaże się w praniu.
W dniu dzisiejszym niewiele się wydarzyło, także dziś(prawdopodobnie), pokażę tylko moje nowe nabytki. Pierwszy z nich zamówiłem w Empiku, a drugi nabyłem przy okazji kupna panoramy Wałbrzyskiej.
Świat Kolei 2/2018
Plan Dobczyc i Dzierżoniowa.
Na wyjazd do Dzierżoniowa wyjazd jest ciężki do zrealizowania z powodu braku ludzi z fandomu w tym mieście od około dwóch lat, za to do Dobczyc mamy zamiar wyjechać na majówkę.
Wiem, że trochę się nazbierało, ale gdy jest dziewczyna, to nie mogę zbyt wiele korzystać z urządzeń elektronicznych w jej towarzystwie. Dodatkowo w ostatnią sobotę nigdzie nie wyjeżdżałem z powodu jej urodzin, mimo to nazbierało się trochę informacji.
Co mnie spotkało w drodze do pracy #3
Jako że od piątku nie pisałem, sytuacja miała miejsce w piatek, a co się stało? Mianowicie prawie doszłoby do sytuacji, w której wsiadałbym do mojego autobusu pracowniczego jako jedyny pasażer na moim przystanku po raz pierwszy od początku istnienia linii w kwietniu ubiegłego roku. Niestety mój kolega Patryk zepsuł to wydarzenie przychodząc na przystanek. No jak on mógł! (xD)
Smutna Rocznica.
Ciągle zapominam(Mea Culpa) o tej rocznicy. Gdy ta tragedia nastapiła, jeszcze nie podróżowałem. Rozmiar tragedii zrozumiałem około 2 lata później, gdy na dobre zacząłem podróżować. Wtedy zacząłem dogłębnie studiować temat, a po jego wyczerpaniu popadłem w rosnący smutek. Przecież tam mogli tacy sami ludzie jak ja... Nie tylko pracujący i uczący się. Mogli być też tam Miłośnicy Kolei po raz kolejny zaliczający szlak czy Podróznicy. Najbardziej nieswojo zrobiło mi się zaliczając ten szlak jadąc na Vistulian nocnym TLK Aurora, który to wówczas zaliczał kryterium przez Katowice, Sosnowiec i Włoszczową Północ. Zdałem sobie wtedy sprawę, że każdy z nas może być ofiara wypadku na kolei. Moimi kolejnymi przemyśleniami doszedłem do wniosku, że pracownik kolei, jak i lekarz, popełnia błędy, które mogą doprowadzić do śmierci, dlatego ci ludzie mają mój szacunek ze względu na to, ile ci ludzie muszą włożyć pracy, by dowieźć nas bezpiecznie do domu.
Najbardziej wzruszający dla mnie był ten film:
Na filmie jest przedstawiony odjazd jednego ze składów, który brał udział w katastrofie, tego samego dnia... Więcej nie muszę dodawać
Ten moment, gdy maszynista puszcza długie RP1 w hołdzie poległym kolegom...
Jakiś czas temu obiecałem sobie, że na którąś rocznice pojadę w to miejsce. Mam nadzieje, że czas i fundusze pozwolą...
Dziwna Awaria w Autobusie.
W ubiegłą sobotę miała u mnie w mieście dziwna sytuacja:
Przedstawiona sytuacja miała miejsce pomiędzy przystankami "Żeromskiego-pl. Gedymina", a "Wańkowicza-Bema"
Jechałem wałbrzyską linią komunikacyjną nr. 8, na trasie Żeromskiego-Dworzec Miasto do Wańkowicza-Dubois. Na wysokości przystanku Żeromskiego- pl. Gedymina w autobusie padł dwukrotnie komunikat Proszę zająć miejsce w autobusie zastępczym. Przepraszamy za utrudnienia. Większość zdezorientowanych pasażerów opusciła pojazd na przystanku Wańkowicza-Bema. Ja nie wysiadłem, czekając na potwierdzenie kierowcy, ponieważ autobusu zastępczego nie było,na wyżej wymienionym przystanku, a ten tylko zamknał drzwi i odjechał. Komunikat był spowodowany prawdopodobnie awarią komputera. Szkoda tylko, że kierowca nie wyprostował komunikatu i nie zaprosił pasażerów, którzy chcięli kontynuować podróż w kierunku Szczawna Zdroju. Linia 8 jest jedyną na przedstawionej trasie(nie licząc prywatnej linii 103, która w weekendy nie jeździ), jeżdżąc z częstotliwością 1h w weekendy. Szczerze współczuję pasażerom, którzy musieli marznąć godzinę na przystanku w temperaturze -13 stopni z powodu awarii komputera i niekompetencji kierowcy. Mam nadzieję, że chociaż prywatna ósemka uratowała was z opresji.
Zaliczenie Niecodziennego Wariantu
W ubiegłą sobotę wybrałem się z moja lubą do galerii Victoria na zakupy, i odebrać zamówiony Świat Kolei. Z racji temperatury, jaka panowała tego wieczoru postanowiliśmy wrócić do domu dwoma autobusami. Pierwszy z nich, to bezpłatny autobus linii GV jadący na trasie Galeria Victoria-plac Grunwaldzki przez 1 Maja-Limanowskiego-Słowackiego, a z Powrotem wracając ulicami Sikorskiego i 1 Maja. Ciekawostką jest, że te linia nie posiada przystanków pośrednich. Drugi autobusem miał być jeden z autobusów na linii A, lub 12, na odcinku Wysockiego - plac Grunwaldzki do Mickiewicza - Książęca. Jednak na przystanku darmobusu zmieniliśmy plany, bowiem przez teren galerii jechał autobus z napisem PRZ przejazd Techniczny. Droga dedukcji doszedłem do wniosku, że to podsył na wariant linii C zaczynający bieg właśnie w Galerii, którym wracali pracownicy w kierunku dzielnicy Podzamcze. Niestety jak na złosć przystanki linii C i GV mają oddzielne przystanki początkowe, także musielismy biec około 100 metrów za autobusem. Na szczęście wsiadała spora ilość osób, co pomogło opóżnić odjazd, a nam zdążyć. Dla pewności zapytałem jednego z pasażerów, czy to na pewno linia C, bo po wejściu do pojazdu wyświetlacz wewnętrzny nie pokazywał jeszcze kierunku, a istniała obawa, że to autobus linii 2 w kierunku Sobięcina, czyli w przeciwnym kierunku. Pasażer, potwierdził, a my z ulgą zajęliśmy miejsca stojące, bo siedzące były zajęte (xD). Na wysokosci wiaduktu, czyli dwupoziomowego skrzyżowania ulic Sikorskiego i 1 Maja zauważyłem, że autobus wybiera pas na wprost, czyli na Plac Solidarności, co mnie zdziwiło, ale nie tylko to, bo autobus nie zatrzymał się również na przystanku 1 Maja - Przemysłowa (na 1 Maja - ZUS już się zatrzymał xD). Dalej drogą do samej ulicy Chrobrego przebiegała tak jak zwykle, niestety nasz cel, czyli autobus linii A odjechał nam przed nosem, lecz na szczęście 11 minut później nadjechał autobus linii 12, także na przystanku nie marzneliśmy zbyt długo.
Ostatniej nocy miał miejsce pożar zakładu przyrodoleczniczego w Szczawnie Zdroju, miasteczku uzdrowiskowym, administracyjnie niezależnym od Wałbrzycha, jednak komunikacyjnie powiązanym. Z powodów utrudnień w ruchu moga występować opóżnieniach w funkcjonowaniu wszystkich linii, bowiem przebiegają przez dwa najbardziej ruchliwe ciągi Armii Krajowej-Wrocławska i Andersa-Solicka. Radzę wychodzić deczko wcześniej, jeżeli chcecie zdążyć do szkoły/pracy.
Obszar największych utrudnień w ruchu autobusowym.
Jaworzyna Śląska sławna po raz kolejny.
Po sukcesie teledysku Cleo nadszedł czas na... udział w filmie. To nie żart, bowiem muzealna Jednostka TkT 48-18 wzięła udział w filmie akcji
Na filmie występują śladowe ilości muzealnego parowozu i linii kolejowej 286
Serce rośnie, gdy widzisz aktorów z dalekich Indii na tle okolic Wałbrzycha.
To na tyle. Zbieram się do Pracy, a jutro opowiem o moich nowych nabytkach ;)
..tak powtarza większość ludzi, którzy nieustannie oczekują końca zmiany w swojej pracy.
Ja nie czekam, bowiem czeka mnie jeszcze nocka z piątku na sobotę, co komplikuje moje wyjazdowe plany, z resztą i tak nie planowaliśmy nigdzie jechać, ze względu na urodziny mojej Pauliny, ale jak to się mówi, mówi się trudno, i żyje się dalej.
Korzystając z wolnego czasu, ogarniam zdjęcia porządkując je w albumy, może je po krótce opiszę...
Ten wyjazd był o niebo lepszy, niż poprzedni. Jako jeden z przykładów, to podam, że był Dorek, który po dość długiej przerwie wrócił do aktywności w fandomie MLP. Jakby co, to Dorek to ten gość w Kaszkiecie(takie beretopodobne nakrycie głowy)
Jeden z Lepszych wyjazdów, chociazby dlatego, że cieszy mnie to, że mogłem być w Legnicy, mimo śmierci tamtejszego fandomu i strony Silesia Inferior . Cieszy mnie również fakt, że mogłem obdarować kogoś, kogo lubię prezentem, co zdarza się rzadko ze względu na moje zaburzenia osobowości. Niestety nie wszystko się udało, zwłaszcza początek, który mówiąc kolokwialnie biorę na klatę. Gospodarz był czysty. To ja zawaliłem, nie informując go dzień wcześniej o moim przyjeżdzie i o planowanej godzinie. Wyciągnąłem wnioski i naukę na przyszłość.
Na ostatnim zorganizowanym meecie na Śląsku byłem około 3 lata temu. Trochę bolała mnie posucha w tamtejszym fandomie, a po dąbrowskim meecie pozostały niemiłe wspomnienia. Na szczęście powstanie stowarzyszenia Bronies Silesia pozwoliło mi żywic nadzieję, że fandom w tamtym rejonie jeszcze nie umarł. Wyruszyłem więc pełen zapału wraz z moją Pauliną. Początek obfitował w skrajne emocje, początkowo były nerwy spowodowane opóźnieniami pociągów, następnie poczucie ulgi spowodowane pozwoleniem na skomunikowanie we Wrocławiu. Na miejscu czułem lekką tremę spowodowaną zbliżającą się godzina rozpoczęcia mojej prelekcji. Na początku jedynym słuchaczem na mojej prelekcji była ... Paulina, jednak szybko sala zapełniła się ludźmi, którzy byli o dziwo chętni słuchać, i odpowiadać na moje pytania, co w końcowej ocenie uważam jako profit.
(Ta jakość nagrywania, która sprawia wrażenie jakbym seplenił XD)
Na prelekcji o stowarzyszeniu Bronies Silesia powspominałem dawne czasy, i rozwiałem targające mnie wątpliwości, postanawiając ostatecznie dołączyć, jednak niestety czasu na powrót było mało, a aukcja charytatywna przedłużała się w nieskończoność (TK nieładnie!). Mimo to nie wróciłem z Katowic z pustymi rękoma. Mój ulubiony Kubek z RD, który rozbił się dokładnie trzy dni wcześniej przed meetem, zastapił nowy, Customowy z nadrukowanym Pseudo. Po za tym dostałem tory do kolejki od Little Pip'a, za co mu dziękuję.
Na ten niefandomowy wypad na najwyższą górę Wałbrzycha namówił mnie mój przyjaciel z dzieciństwa Marek, gdy wracałem ze Snowfall ponymeetu. Byłem początkowo sceptyczny, mając w głowie obrazki ze Strefy Śmierci na Mount Everest. Jednak po czasie doszedłem do wniosku, że góry Wałbrzyskie to nie Himalaje, a wejście na ten liczący ledwie 853 metry nad poziomem morza jest łagodniejszy, niż na leżąca nieopodal Zamkową, gdzie po wejściu myślałem, że wypluje płuca. Z Katowic wróciliśmy po północy, także logicznym było wyruszenie po południu, aby nabrac sił. Początkowo bałem się, że nie wytrzymam kondycyjnie, jednak okazało się, że wejście gorzej ode mnie znosiła Paulina, co spowodowało kilkuminutowy postój powyżej najostrzejszego podejścia. Później było jakby z górki, ale jednak pod górkę (xD). Na szczycie skonsumowaliśmy prowiant, a po krótkiej przerwie zaatakowalismy wieżę widokową. Widok był niesamowity, mimo pochmurnej pogody. Wizyta, na wieży była krótka, bowiem Paulina dostała lęku wysokońci, a poza tym niemiłosiernie wiało, dlatego szybko schodzilismy z wieży mijając psa, który tak jak Paulina, równiez miał kłopoty z wejściem, biedaczek. Przez krótką chwilę zagrzalismy się na wcześniej rozpalonym ognisku. Wnosze o medal temu, kto je rozpalił. Powrót był krótki i szybki, bowiem zaczeliśmy lekko marznąć. Na koniec dodam, że szkoda, że ta wieża nie jest ciut wyższa, bo jej z dołu po prostu nie widać, a możliwe, że za parę lat widok zarosną drzewa...
Wycieczka autobusową linią A
Kolejna niefandomowa wycieczka, która otwiera moja serię wycieczek autobusowych po moim rodzinnym mieście. Na ten pomysł wpadłem dzięki grupie na fb znanej jako Dolnośląscy Miłośnicy Komunikacji Miejskiej i Kolei (DMDiK), której użytkownicy z Wrocławia organizują podobne wycieczki, a ja sam nie miałem kilku zaliczonych tras autobusowych w swoim mieście(np. do Kuźnic, Mezimesti, czy Boguszowa-Gorc). Podróż nie należała do szczególnie emocjonujących, bowiem linia A to typowa linia miejska, nie posiadająca wariantów pozamiejskich.
Ostatnim moim wyjazdem na tą chwilę jest Remcon, konwent multifandomowy odbywający się na gdyńskiej dzielnicy Cisowa. Wyjazd ten obfitował w wiele sukcesów zaczynając o pobicia rekordu bycia na wydarzeniu znajdującym się najwyżej na północ, po zajęcie 2, miejsca w konkursie Jaka to kreskówka? Po za tym spotkałem wielu znajomych, wygrałem kilka fantów na loterii, kilka kupiłem i ogólnie dobrze się bawiłem. Z wad jakie mogę wymienić, to drogie wejściówki i dziury w panelach kucykowych, które odbywały się dopiero, gdy byliśmy zmuszeni wracać.
Na koniec ocenię jeden artykuł, który przykuł moją uwagę:
Myślę że jest to dobre posunięcie ze strony ZDKiUM, jesli chodzi o przygotowanie do nadchodzącego sezonu turystycznego, jest tańszy jednostkowo od biletów dobowych, na pewno turyści się ucieszą, bo nie będą musieli się targać na plac Grunwaldzki po dobowy, przy okazji płacąc bilet, co w ogóle jest nieopłacalne. Szkoda tylko, że nie ma takiej oferty dla mieszkańców Wałbrzycha, którzy również, tak myslę, chcieliby skorzystać z dogodnej oferty biletowej.
Wybaczcie, że tak późno, ale prokastynacja w tym tygodniu była góra. Także tego...
wtorek 27.02
Zacznę od wtorku, bo w poniedziałek nie działo się nic ciekawego. Zmontowałem ten filmik na moim kanale: Do tej pory nie wiem dlaczego wyszedł taki mały. Jedynym wytłumaczeniem dla mnie była oryginalna appka do nagrywania i źle ustawione parametry. Postanowiłem użyć innej spółki, która nawet posiada edytor. Nazywa się VivaVideo. Używałem jej wcześniej, ale z powodu pewnego komentarza z niej zrezygnowałem. Naprawdę dlaczego ja słucham niektórych ludzi... Trochę przetestowałem appke w czasie podróży do pracy, a efekty są widoczne w tym filmie: Dziś ogarnąłem bilety do albumu, i według mojej listy za mną już 316 podróży w ciągu 5 lat. Cieszy mnie ten wynik, ale cieszy mnie również przyszłość, gdzie wiele meetów majaczy na horyzoncie. EDIT:Znowu Viva Video zmniejsza mi rozmiar filmu >:( EDIT2 Aplikacja Blogger na androida mi nie działa, także będę zmuszony publikować posty tylko z kompa. APKKA TY RAKU WRR!
Środa 01.03
Dodam jeszcze co się działo wczoraj, a wczoraj okazało się, że moja zmiana ma możliwość wyjścia wcześniej z pracy, także skorzystałem z tej formy. Początkowo planowałem jeczać PKSem, ale tych według e-podróżnika nie było, pozostało jakdojadę. Okazało się, że są autobusy Komunikacji gminej z Kobierzyc, lub podmiejskie z Wrocławia, ale okazało się, że jeden z kolegów wraca z pracy autem do Wrocławia, także skorzystałem z tej możliwości. do pociągu miałem ponad godzinę, także kolega nie spieszył się z paleniem papierosa na parkingu. W drodze zawiązała się miła rozmowa, a podróż skończyła się w okolicach Aquaparku, skąd mialem około 200 metrów do Dworca Głównego. Pierwszą czynnością, jaką dokonałem po przyjściu na dworzec, było zakupienie biletu. Sznurek ludzi jaki się zebrał pod kasą zmusił mnie mentalnie i fizycznie by skierowac się do automatu biletowego. Tam dokonałem transakcji szybko i sprawnie, dzięki czemu miałem czas, by zamówić sobie coś w jednym z dworcowych fast-food. 10 minut przed odjazdem wyruszyłem na peron, i ujrzałem ten widok:
Piękny 45WE czekał, jakby specjalnie na mnie, także nie zwlekając zająłem w nim miejsce.
W drodzę oglądałem walki zwierząt na you tube, przy okazji pisząc z moją lubą, którą mój wcześniejszy powrót zaskoczył. Po przyjeździe do stacji Wałbrzych Miasto pociąg miał dłuższy postój, co zaniepokoiło mnie, czy czasem nie kończy tam biegu, a docelowa stacja Wałbrzych Główny nie jest tam chyba dla ozdoby. Jest! jednak odjechał. Poczułem ulgę, i po minięciu Starej Kopalni zacząłem przygotowywać się do wysiadania. W tym czasie przypomniałem sobie, że jest już mniej niz dwa tygodnie do nowego rozkładu jazdy, a co za tym idzie, musi on być juz dostępny w formie plakatowej na portalu pasażera. Zdążyłem go pobrać jeszcze przed przyjazdem na stację.Po przeczytaniu zaskoczyłem się, pozytywnie oczywiście, dwiema parami do Adsprachu, i jedną do Mezimesti. Byłem pewien, że będą dostępne od czerwca. Po przyjściu do domu podzieliłem sie tą wiadomością z moją Lubą, z którą ustaliłem, że 11 marca pojedziemy do Skalnego miasta w ramach rekompensaty za Twilightmeet X w Warszawie, na który nie mogę jechać ze względu na urodziny mamy mojej lubej, co wnerwiło mnie niemiłosiernie na początku(Nie cierpię zmieniać planów na ostatnia chwilę) Dodatkowo oczekuje wyników ankiety na grupie Śląscy Bronies, która ma wyłonić datę najbliższego ponymeetu, na który zależy mi jechać, aby podpisać papiery stowarzyszeniowe. Dodatkowo 24 lub 25 marca szykuje się wyjazd do Szklarskiej Poręby znajomych mojej Pauliny, którzy przełożyli wcześniejszą datę ze względów osobistych.
Także szykuje się miły i ciekawy marzec, pod warunkiem, że będzie ciepły. Dzisiejszy dzień opiszę w osobnym poscie, a jest co.To na tyle.
Na szczęście wszystko się powiodło, a nawet do domu powróciłem z liczynymi fantami.
Gdy sam konwent zaczynał sie w piątek ok. godz. 19, ja załatwiałem formalności w pracy. Do Wrocławia dotarłem około 21, zaś pociąg w kierunku Gdyni miał rozkładowy odjazd około dwie godziny później. Połowę tego wolnego czasu wykorzystałem na zjedzenie czegoś w fast-foodzie nieopodal dworca , a druga połowa została spędzona w dworcowej poczekalni.
Podróż zajęła nam całą noc. Po dotarciu do szkoły konwentowej, zakupiliśmy bilety u akredytacji, i zostawiliśmy kurtki w prowizorycznej szatni, która niestety słabo spełniała swoją funkcję. Po drodzę minęliśmy naszych licznych znajomych. Naszym pierwszym panelem był Jak odnaleźć się na konwencie, czyli poradnik Nowokonwentowicza, którego prowadzącym był Lupus. Niestety ten zamienił się, również za moja sprawą, w panel, w którym większość, wspominała stare konwenty, czyli Kiedys to były czasy, a teraz to nie ma czasów… Nowych była zdecydowana mniejszość, ale też ci zyskali prawo głosu za sprawa prowadzącego. Po zakończeniu panelu nie mieliśmy dla siebie nic ciekawego, ale na szczęście jakoś zagospodarowaliśmy sobie czas. Najpierw powzięlismy zamiar wyruszenia do supermarketu po suchy prowiant, niestety w szatni był problem ze znalezieniem naszych kurtek, które najzwyczajniej w świecie gdzieś zaginęły, na szczeście po 20 minutach odnalazły się. Po powrocie zrobiliśmy wycieczkę po stoiskach, gdzie głównie brałem udział w stoiskowych konwentach. Jedynym przedmiotem, który kupiłem były rekawiczkiłapki , które kupiłem Paulinie. Po za tym pogadałem z moimi znajomymi, i spróbowałem sił w retro gralni, niestety marnie mi szło. Po około dwóch godzinach random time’u wyruszylismy na konkurs Jaka To Kreskówka. Udział zakończyłem na nieoczekiwanym 2. Miejscu, gdzie zostałem pokonany przez znajomego dzięki openingowi Dragon Ball’a. Dzięki temu mam motywacje, by obejrzeć ten serial. Po konkursie wygrany kupon wymieniłem na fanfika Past Sins w Spidimarkecie, i kupiłem Paulinie breloczek z RD. Później nadszedł czas powrotu, który trwał całą noc z soboty na niedzielę.