Witajcie na oficjalnym blogu fana MLP - podróżnika. znajdziecie w nim relacje z meetów, podróży i ciekawostki z polskiego fandomu MLP

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Jak mi minął weekend?

W ubiegły piątek dowiedziałem się, że nasz kierowca pracował kiedyś w Maxpolu na linii GV. Usiłowałem sobie przypomnieć sobie jego twarz, jednak jechałem tą linią tak rzadko, że nie byłem w stanie.
W czasie powrotu do pracy wrócił na poprzednią trasę, czyli Wrocławska- Armii Krajowej-11 Listopada.
Po powrocie do domu ogarnąłem się spakowałem i wyszedłem na przystanek. odjechałem autobusem linii 12 o 6:35. Po opuszczeniu pojazdu skorzystałem z bankomatu nieopodal. W pobliskim supermarkecie zakupiłem prowiant, po czy ruszyłem na przystanek. Autobus odjechał planowo o godz. 7.22. Podróż minęła bez przeszkód. za prośbą artura wysiadłem na wcześniejszym przystanku na ul. Legnickiej. Na początku nie zastałem chłopaków. Postanowiłem udać się sam do Galerii Glogovia. Udałem się na przystanek w przeciwnnym kierunku. Po chwili pojawił się Perszing w towarzystwie Rafała. zrobiliśmy zrzutę na bilety, po czym ruszyliśmy autobusem linii 57 o godz. 10.40. W kinie byliśmy trochę wcześniej, także siedzieliśmy na holu głównym. Seans zaczął się o 11.15 i trwałgrubo ponad dwie godziny. Po seansie ruszyliśmy na autobus linii 50, i odjechaliśmy o 13:48. Skończyliśmy podróż na ul. Sikorskiego. przy restauracji McDonalds rozdzieliliśmy się. Chłopaki ruszyli zająć miejsca, a ja ruszyłem znów do bankomatu i potem do sklepu z pamiątkami. Tam kupiłem plany miast: Zgorzelca, Katowic i Głogowa, a także obiecany magnes na lodówkę. Po powrocie zjadłem zakupiony zestaw ,a potem wyruszyliśmy na spacer. Trasa obejmowała starówkę, dawne mury obronne, a także fosę miejską. Zahaczyliśmy również o plac Jana z Glogowa,  gdzie zobaczyłem pomnik z płytą upamiętniającą obronę Głogowa w 1109r. Ruszyliśmy powoli w stronę dworca PKS. Tam niewiele się działo, ale sam dzień jakoś szybko  mi zleciał. Po drodze powrotnej moi współpasażerowie komentowali katastrofę w Świebodzicach. Jedyne co widziałem tam po drodzę to zamknięta ulica i patrol policji pilnujacy wjazdu.
W niedziele wybrałem się z Pauliną do Galerii Victoria na “Futrzaki”. Tak moja luba ochrzciła popularne na imprezach masowych Food-Trucki. Zaczęliśmy podróż od placu Grunwaldzkiego. Niestety nasz darmowy autobus miał pojawić dopiero za 20 minut, toteż postanowiliśmy pokonać go przez “Fallouta”. Tak bowiem kiedyś nazywałem teren pomiędzy ul. Sikorskiego, a ul Skarżyską i Galerią, obejmującą tereny dawnej stacji Wałbrzych Towarowy i Kopalni Maria. Na miejscu było tylko 6 wozów, co nas rozczarowało. Na domiar złego połowy asortymentu już nie było. Nie było np. Burgerów ,lub lodów.
Co mi pozostało? Zjadłem frytki belgijskie z keczupem i Pad-thai, czyli makaron ryżowy z kurczakiem i warzywami. Potem wyskoczyliśmy na lody w cukierni, po czym zrobiliśmy zakupy w pobliskiej Drogerii. Nasze zwiedzanie potem obejmowało księgarnie, sklep z zabawkami, elektroniką, sportowy. Tak zeszła mi niedziela w galerii.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz