Witajcie na oficjalnym blogu fana MLP - podróżnika. znajdziecie w nim relacje z meetów, podróży i ciekawostki z polskiego fandomu MLP

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Ostatni wypad z Maxpolem do pracy

Wiosna, jak i powrót do pracy po dwutygodniowej nieobecności,  przyniósł kilka zmian w komunikacji pracowniczej z której korzystam. O pierwszej z nich, czyli zmianie przewoźnika wiedziałem od jakiegoś czasu, jednak wygranym w przetargu okazał się ktoś inny, niż wszyscy mówili.  O drugiej zmianie czyli zmianie godzin odjazdu, plotki też jakiś czas się pojawiały, bo Nawet mój Manager był zdziwiony naszym pojawieniem się godzinę przed rozpoczęciem pracy obiecał zainterweniować w tej sprawie. Zmiana była potrzebna od jakiegoś czasu, bo stary rozkład był podyktowany remontem drogi krajowej nr. 35 i kilkoma odcinkami o ruchu wahadłowym, co w połączeniu z korkam w Wałbrzychu i  czasami na Bielanach Wrocławskich, związanymi ze świąteczną gorączką,  sprawiało, że często byliśmy spóźnieni. Raz mi się upiekło, bo gdy autobus stał w korku, jako jeden z niewielu postanowiłem wtedy pokonać ostatni odcinek na piechotę, co uratowało mi premie. W drugim przypadku byłem spóźniony o trzy minuty, jednak jak okazało się później, mój pracodawca dopuszcza tolerancję pięciominutową.
Remont jakiś czas temu się skończył, święta minęły, a rozkład pozostał niezmieniony aż do tej pory. W nowym rozkładzie jazdy autobusy odjeżdżają około pół godziny później, mimo to mam mieszane uczucia w związku z nim, a spowodowane jest to wznowieniem remontu w Pszennie i typowe Wałbrzyskie korki na ul. Armii Krajowej. Jak będzie? Zobaczymy w poniedziałek.
Trzecia, i chyba ostatnią zmianą jest zmiana przystanku. Do tej pory korzystałem z przystanku “Sikorskiego - Teatr”. Droga na ten przystanek posiadał dwa warianty. Pierwszy kosztował mnie przejście całej dzielnicy Śródmieście w poprzek pieszo, około pół godziny. Drugi wariant zakładał częściowo komunikacje miejską i jedną trzecią trasy również pieszo. Początkowo korzystałem ze względów oszczędnościowych z pierwszego wariantu, jednak późniejsze rozleniwienie doprowadziło mnie do korzystania z autobusu.

Nowy przystanek zlokalizowany jest przy ul. Niepodległości, róg Tetmajera. Dojście na ten przystanek zajmuje mi około 10 minut, dzięki czemu nie muszę korzystać z komunikacji miejskiej, co w sumie pozwala zaoszczędzić mi czasu i pieniędzy.

Opowiem wam teraz jak wyglądał mój ostatni dzień ze starym przewoźnikiem.

    Wyszedłem z domu w piątek o godz.14:38. Moja samodyscyplina sprawiła, że wyszedłem o czasie i nawet zdążyłem na autobus linii “A” o 14:42. Na placu Grunwaldzkim wykorzystałem możliwość pojawienia się tam wcześniej, i poszedłem do sklepu, by o “coś” zapytać. Wyruszyłem potem prosto na przystanek. na miejscu byłem ok. 15:00, będąc dwanaście minut przed planowanym odjazdem, czyli zastosowałem się do jednego z zaleceń p. Koordynator Transportu, by “pojawić się minimum pięć minut przed planowanym odjazdem”. Nie było to potrzebne, bo autobus pojawił się spóźniony o 8 minut. Niestety jedyne wolne miejsca były z tyłu, gdzie siedziała “dresopatologia”, za którą nie przepadałem(i vice versa w sumie). Jeden z nich  nawet podprogowo nie chciał, bym z nim siedział. Zignorowałem to i usiadłem po drugiej stronie, wiedząc że to ostatnia wspólna z nimi droga. Sama drogą nie należała do wyjątkowych. Na miejscu byłem około 40 minut przed rozpoczęciem zmiany.

Powrót też nie należał do wyjątkowych, ale co było potem, w sobotę, opowiem w kolejnym poście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz